idziemy powoli

     Real Madrid pokonał na wyjeździe Espanyol 2:0, a dubletem popisał się Vini. W końcu Łunin zachował czyste konto. 


    I jak kolejne gole Brazylijczyka cieszą, tak martwią ciągłe kontuzje. Jeszcze przed tym spotkaniem wiadomo było, że do Katalonii nie poleci Carvajal. Kapitan Realu ma złamaną kość w stopie, ale ma wrócić na ostatnią ligową kolejkę. Najprawdopodobniej to będzie jego ostatnie spotkanie i zarazem pożegnanie z Bernabeu. Ponoć Real nie zamierza przedłużyć z nim kontraktu. Trochę szkoda, bo nie dość, że Carva to symbol RM, to jeszcze taki zawodnik, który nie boi się twardej gry i potrafi zmotywować kolegów. Z drugiej jednak strony po kontuzji zerwania więzadeł niemal ciągle łapie różne kontuzje i bardzo mało gra. Na przydomek "pan szklanka" zasługuje za to Mendy. Francuz pojawił się w wyjściowej 11 na Espanyol i co? 10 minut, sprint i... kolejna kontuzja. Real powinien rozwiązać z nim kontrakt, bo Francuz większość czasu spędza w gabinetach lekarskich i na rehabilitacji niż na boisku. Pożytek z niego żaden. Drugą "szklanką" w zespole jest Ceballos. Hiszpan ledwie co skończy rehabilitację i wróci na boisko, chwilę pogra, a znów złapie kontuzje i wypada z gry. Teraz ponoć nie gra, bo jest skonfliktowany z trenerem. I ponoć też ma odejść wraz z końcem sezonu. Oby. 


Komentarze