remontada

     To dopiero było spotkanie. Mecz AS Roma vs Real Madrid (3-4) obfitował tak w emocje, jak i w gole. Niestety mecz źle się zaczął dla gospodarzy, którzy już w 17' musieli dokonać zmiany z powodu kontuzji. Potem było lepiej, bo w 20' de Roon wyprowadził ASR na prowadzenie. Real odpowiedział w 25'. Mbappe. Francuz ma już o jedno trafienie więcej od legendarnego Raula. 


    Do przerwy widniał wynik 1-1, ale będąc szczerym uczciwie trzeba przyznać, że pierwsze minuty spotkania należały do zawodników gospodarzy. Roma przyciskała i gdyby nie Courtois... skąd my to znamy? Później także i zawodnicy Realu zaczęli stwarzać sobie sytuacje, ale... jak zawsze "ale". W 51' Malen podwyższył na 2:1, a w 57' na 3:1. Real miał olbrzymie problemy. Ofensywa? Defensywa? Na szczęście Mourinho to nie Carlo i nie czeka do ostatnich minut, żeby przeprowadzić stosowne zmiany. W 59' na boisku zameldowali się Arda i Endrick, a zeszli Vini i Dumfries. Na tym jednak były trener ASR nie poprzestał. W 70' pojawił się Bernardo Silva, a w 78' Carreras i Espi. Zmiany w końcu pomogły. W 83' Espi na 3-2, a w 85' Endrick wyrównał na 3:3. Ale Real nie odpuszczał. Roma się pogubiła, a Real naciskał. I w 90' Rüdiger sprawił, że Olimpico zamilkło. Real przegrywał, Real remisował i Real wyszedł na prowadzenie na ostatniej prostej. 3 punkty jadą do Madrytu. Roma będzie mieć kac. A dodajemy jeszcze, że wcześniej sędzia nie uznał Królewskim gola... Oj działo się w Rzymie. 

Komentarze