Yan po raz pierwszy

    Real Madrid wrócił po przerwie na reprezentacje. Szkoda tylko, że styl gry dalej pozostawia wiele do życzenia. Tak samo zaangażowanie niektórych zawodników. Inna sprawa, w sumie też nie nowa, Real ma problemy z wykańczaniem akcji. To jednak nic w porównaniu do tego jak zachowują się tak zwani sędziowie. Praktycznie każdy faul zawodnika w Białej koszulce jest "nagradzany" kartonikiem, przy czym zawodnicy rywali mogą faulować ile chcą. Ot, podwójne standardy. Żadna nowość, bądź co bądź, to pier*olona liga barcelonki. 
    Real wygrał z Villarreal 1:0 po golu Diomande. To jego pierwsze trafienie dla Los Blancos. Miało to miejsce w 63'. Chwilę później na 2:0 podwyższył Vini. Ale. Do akcji wkroczyli "sędziowie". Nie dość, że anulowali gola Brazylijczyka za faul, to jeszcze Vini obejrzał czerwony kartonik. Za co? Za to, że pociągnął rywala za włosy. I, żeby było jasne. Faul był, kara się należała, ale czerwona to gruba przesada. Tym bardziej, że jak jeszcze np. Marcelo grał w Realu i był ciągnięty za włosy, to rywal żadnej kartki nie zobaczył, a sędzia nawet nie odgwizdał faulu. Ot, podwójne standardy. Nic nowego, liga barcelonki wiecznie żywa. 


    I wcale się nie dziwię, że Mourinho odwołał pomeczową konferencję. Nie ma na tym świecie cenzuralnych słów, którymi da się opisać LL i ich "sędziów" oraz pracę, którą tak rzetelnie wykonują na rzecz świętej katalońskiej krowy.

Komentarze