Mecz rewanżowy Bayern vs Real Madrid (4:3) rozpoczął się dobrze dla Królewskich, którzy już w 40 sekundzie spotkania otworzyli wynik gry. Głupi błąd Neuera kapitalnie wykorzystał Arda i zdobył cudownego gola. Real więc w pierwszej minucie rewanżu odrobił straty z pierwszego spotkania w Madrycie. Dobry prognostyk?
Los Blancos cieszyli się z prowadzenia do 6', kiedy to wyrównał Pavlovic. Podrażnieni Królewscy wzięli się do roboty i w konsekwencji Arda w 29' zdobył kolejnego cudownego gola, tym razem z rzutu wolnego. Co za bramka! Młody Turek po raz kolejny pokazał, że posiada ogromny talent i gdy da mu się swobodę w kreowaniu gry, to potrafi czynić na boisku prawdziwe cuda. Niestety Real także i tego prowadzenia nie potrafił utrzymać. W 38' Łunina pokonał Kane. Ale już w 42' Mbappe ponownie dał jednobramkowe prowadzenie drużynie gości. Do przerwy więc to Real prowadził, a samo spotkanie było dość wyrównane. Co ciekawe, sporo głupich błędów tym razem popełnił Neuer. Tak, ten sam, który tydzień temu bronił jak w transie.
Pierwsza połowa spotkania była dynamiczna. W drugiej obie drużyny bardziej skupiły się na mądrym rozgrywaniu i szukaniu sposobu zdobycia kolejnego gola. W zasadzie wszystko popsuło się, gdy w 86' Camavinga zobaczył drugą żółtą kartkę. Beznadziejnie głupie zachowanie Francuza, który miał już na swoim koncie żółtą kartkę i powinien być mądrzejszy, tym bardziej, że zbliżały się ostatnie minuty spotkania. Cóż, to niestety nie pierwszy raz, kiedy Francuz wyłącza głowę i dzieje się, co się dzieje. Być może to właśnie ten błąd, tak tragiczny w skutkach sprawi, że wyląduje na liście transferowej i w letnim okienku pożegna się z klubem. Wcześniej podobno był ważny, chociaż zdarzały mu się głupie błędy, ale tym razem to się nie wybroni. A wracając do spotkania... Czerwona kartka uruchomiła domino. Real osłabiony. Real traci gole. Najpierw w 89', a potem w 94'. I koniec. Żegnaj Europo! Dzięki Camavinga!

Komentarze
Prześlij komentarz