Ze strony WWF:
"Jeszcze niedawno trudno było uwierzyć, że bóbr może mieć realny wpływ na walkę ze zmianami klimatu. Dziś nauka mówi o tym wprost - bobry to jedni z najważniejszych naturalnych sprzymierzeńców w walce ze zmianami klimatu. I choć brzmi to jak historia z pogranicza ekologii i science fiction, wszystko zaczęło się od obserwacji w Szwajcarii.
W północnej Szwajcarii naukowcy zaobserwowali coś niezwykłego: bobry pojawiły się nad niewielkim strumieniem i zaczęły budować tamy. Efekt? Wąski potok zamienił się w mozaikę rozlewisk i mokradeł. Obliczenia, ku zaskoczeniu badaczy, wskazały, że nowe mokradła zaczęły pochłaniać nawet 146 ton CO₂ rocznie – tyle, ile powstaje przy spaleniu ponad tysiąca baryłek ropy. Naturalny system, działający bez maszyn i energii. Po prostu… działanie natury.
Bóbr nie walczy z klimatem. On go po prostu naprawia.
Bobry nie rozwiążą same kryzysu klimatycznego. Ale mogą znacząco wspierać krajobrazy w magazynowaniu węgla i zwiększaniu ich odporności. Są jednym z najskuteczniejszych naturalnych sojuszników, jakich mamy. W świecie kosztownych technologii one robią to samo… za darmo. Te zwierzęta to jedni z najważniejszych „inżynierów klimatu” w przyrodzie. Wystarczy kilka bobrów, żeby krajobraz zaczął się zmieniać. Drzewa ścięte, tama zbudowana, woda spowolniona. Jest to szczególnie korzystne, gdy bobry spowolnią odpływ z rowów odwadniających lub uregulowanych rzek. Zdegradowane ekosystemy mogą zmienić się wtedy w system mokradeł. A mokradła robią coś wyjątkowego: magazynują węgiel. Zamiast uciekać do atmosfery – węgiel zostaje uwięziony w osadach na lata. Bez tlenu resztki roślin rozkładają się bardzo wolno, tworząc warstwy cennego torfu – naturalnego magazynu węgla na Ziemi. Efekt? Przykład Szwajcarii pokazuje, że nawet 146 ton CO₂ rocznie może zostać zatrzymane w jednym takim systemie.
Bobry świadczą darmowe usługi ekosystemowe, warte... miliony złotych. Na obszarze chronionego krajobrazu Brdy od lat przygotowywano działania renaturyzacyjne, których celem było ponowne zabagnienie tego terenu. Choć wydano już zgody na realizację prac, wciąż brakowało znacznych środków finansowych. Tymczasem bobry w czeskich Brdach wyprzedziły ludzi i same wykonały część tej pracy, przynosząc oszczędności sięgające nawet 30 mln koron, czyli około 5 mln zł.
Mały inżynier, wielkie skutki
Bobrowe rozlewiska nie kończą swojej roli na węglu. Ich wpływ na krajobraz jest znacznie szerszy:
- zatrzymują wodę w czasie intensywnych opadów
- oddają ją powoli w czasie suszy
- zmniejszają ryzyko powodzi
- ograniczają ryzyko pożarów poprzez zwiększenie wilgotności gleby
- poprawiają jakość wody
- przywracają życie w na terenach zdegradowanych, odbudowując bioróżnorodność. Tam, gdzie wracają bobry, wraca też ptactwo, ryby i płazy.
W efekcie np. rów, czy uregulowana rzeka przestaje być jedynie kanałem przepływu wody, a staje się żywym, elastycznym systemem retencji. W Polsce szacuje się, że bobrowe siedliska mogą zatrzymywać setki milionów metrów sześciennych wody, co w dobie coraz częstszych ekstremów pogodowych ma ogromne znaczenie. To żywe systemy retencji, które działają 24/7. Nie zawsze potrzebujemy nowych technologii. Czasem wystarczy… pozwolić działać naturze.
Między konfliktem a współpracą
W przeszłości bobry w Europie były intensywnie tępione – dla futer i przez przekształcanie krajobrazu. W wielu regionach niemal całkowicie zniknęły. Dziś ich obecność to sygnał, że rzeka zaczyna odzyskiwać naturalną dynamikę i staje się bezpieczniejsza. Oczywiście, bobry bywają też źródłem lokalnych problemów – podtopień czy szkód w infrastrukturze. Ale zamiast traktować je jako wroga, coraz częściej szuka się rozwiązań, które pozwalają współistnieć: zabezpieczenia, siatki ochronne, adaptacja wałów.
W całej Polsce wciąż podejmowane są nieracjonalne decyzje, które trudno pogodzić z realiami pogłębiającej się suszy i rosnącego zagrożenia pożarowego. Zamiast wykorzystywać potencjał bobrów - naturalnych „inżynierów wody”, którzy pomagają zatrzymywać wodę w krajobrazie - w wielu miejscach nadal wnioskuje się i wydaje zgodę ich odstrzał. Jeszcze niedawno w jednym z regionów szczególnie dotkniętych deficytem wody i wysokim ryzykiem pożarowym złożono wniosek dotyczący odstrzału kilkudziesięciu bobrów oraz rozbiórki bobrowych tam. Pomysł ten spotkał się z silnym sprzeciwem środowisk przyrodniczych i społecznych. Wskazywano, że w dobie nasilających się skutków zmian klimatu - susz, ekstremalnych temperatur i pożarów - eliminowanie gatunku, który naturalnie wspiera retencję wody, może przynieść poważne konsekwencje dla lokalnych ekosystemów. Sprzeciw społeczny zadziałał, wniosek o odstrzał zwierząt wycofano."

Komentarze
Prześlij komentarz