Mecz finałowy Hiszpania vs Argentyna (1:0 dogrywka) był tak nudny i bezbarwny, że wszyscy poświęcają więcej miejsca na opisy wydarzeń poza boiskowych niż na to spotkanie. Zacznijmy od tego, że nudna Hiszpania grała tak nudny futbol, że zanudziła wszystkich na stadionie, łącznie z Argentyną, która nie chciała grać w piłkę a wolała faulować i czekać na aprobatę ze strony tak zwanego sędziego. Ten z kolei kompletnie nie radził sobie z przebiegiem meczu.
Ponieważ po 90 minutach na tablicy widniał wynik 0:0 sędzia zarządził dogrywkę. Super. Kolejne 30 minut nudy. Aha w 93' z boiska wyleciał Enzo Fernández i Argentyna była zmuszona grać w 10, chociaż równie dobrze mogła kończyć to spotkanie w 9. Szczęśliwie w 106' Torres zdobył tego jednego, jedynego gola i Argentyna nie odpowiedziała, dzięki czemu mecz mógł się w końcu zakończyć. Hiszpanie zaczęli się cieszyć. A Argentyńczycy kłócić między sobą. Doszło do bijatyki między dwoma zawodnikami. Ponadto jeden z Argentyńczyków uderzył jednego z Hiszpanów. Wspaniała ekipa! Aha, jeszcze w trakcie meczu Messi domagał się od sędziego czerwonej kartki dla rywala za rzekome zasłonięcie ust ręką. Serio? Taki "wspaniały" zawodnik, taki co-to-nie-on i takie zagranie poniżej pasa? Nowe, nie znałam. Żart, przecież to typowa barcelonka.
Z wydarzeń boiskowych to tyle. A teraz o tym, co się działo wokół tego meczu. Najpierw tradycyjnie ceremonia zamknięcia. Zniecierpliwieni kibice czekający na finał najchętniej przewinęliby te "atrakcje". Niestety w czasie przerwy kibice otrzymali kolejne show, które miało nawiązywać do tego, co dzieje się w przerwie Super Bowl. Tylko, że to nie był show, a kolejna porcja nudów. Co z tego, że FIFA zaprosiła - podobno - gwiazdy światowej muzyki, skoro ten spektakl był tak żenujący, tak absurdalny, tak tandetny, że byłoby znacznie lepiej, gdyby tego nie było. Niestety FIFA od dłuższego czasu to taka prostytutka, która za odpowiednio duże pieniądze zrobi absolutnie wszystko, o co klient ją poprosi. Wstyd. A skoro o wstydzie mowa. Pomarańczowy idiota nie chciał opuścić świętujących Hiszpanów i stał tam, obok, z głupkowatym uśmieszkiem na pomarańczowej twarzy. Z kolei kilka dni wcześniej pier*olił na konferencji razem z łysym z FIFA jakie to wspaniałe mistrzostwa były. A były? Zdecydowanie najgorsze mistrzostwa jakie pamiętam. Beznadziejne sędziowanie. Faworyzowanie Argentyny. Astronomiczne ceny biletów (mecze / przeloty, dojazdy). Wybiórcze traktowanie kibiców. Wybiórcze traktowanie drużyn. Dwie przerwy na reklamy zwane przerwami na nawodnienie (tak, przerwy na nawodnienie są ważne, a już szczególnie, gdy temperatury są wysokie, ale 3 minuty to przesada i na pewno nie były one potrzebne gdy choćby padał deszcz). A ponadto inne liczne pomniejsze rzeczy. Aha, FIFA pier*oli o równości, pokoju itp. itd., a tymczasem pomarańczowy idiota nie dość, że dyskredytuje własnych obywateli, to jeszcze zabija Irańczyków i grozi zniszczeniem mostów, dróg itp. itd. w Iranie, bo Iran nie zamierza mu się podporządkować.
Komentarze
Prześlij komentarz