Belli-gol!

    Mecz pomiędzy Norwegią a Anglią (1:2) zaczął się o godzinie 23:00 czasu europejskiego, a skończył niemal o 2 w nocy. To spotkanie miało swoje fazy - od "nic ciekawego się nie dzieje", poprzez "akcja za akcją", do "chwila oddechu dla wszystkich" i "znowu zamieszanie w polu karnym rywali". Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka, a w tej znacznie lepiej zaprezentowali się Anglicy. Bohaterem spotkania został nie Kane, ani także nie Haaland, a Bellingham, który najpierw zdobył gola na 1:1, a później podwyższył na początku dogrywki i tym samym zapewnił swojej drużynie awans do półfinału. Awans zasłużony, bo jednak Anglia prezentowała się lepiej. Norwegia miała swoje momenty i nawet zdobyła jeszcze jednego gola, ale sędzia po konsultacji z VAR go anulował, gdyż wcześniej Haaland faulował jednego z Anglików. Jedni powiedzą, że decyzja była słuszna - bo faul, a drudzy powiedzą, że ta sytuacja nie miała wpływu na zdobycie przez Norwegię gola. Kto ma rację? 
    Generalnie sędziowanie na tym mundialu nie jest najwyższej jakości, zdarza się sporo błędów, nie brakuje kontrowersji, a często decyzje sędziowskie nie są takie same w stosunku do wszystkich. Faworyzowana jest oczywiście Argentyna z pupilkiem łysego od FIFA, ale to już wszyscy dobrze wiemy. A co do tego meczu. Norwegowie twierdzą, że gol dla Anglików nie powinien zostać uznany, gdyż piłka uderzyła w kabel od jednej z kamer pokazującej obraz boiska z góry i tym samym zmieniła tor lotu, co w konsekwencji pomogło Synom Albionu w zdobyciu owej bramki. FIFA jednak twierdzi, że chip w piłce nie pokazał, iż doszło do rzeczonego kontaktu, a skoro chip nic nie wykazał, to można powiedzieć, że tego kontaktu nie było i gol jest prawidłowy. Druga sprawa. Dogrywka, faul w polu karnym Norwegii. Decyzja mogła być tylko jedna: karny dla Anglii. Ale ktokolwiek ustawił piłkę na 11 metrze, VAR zaczął analizować tę sytuację, a po chwili do monitora podbiegł także sędzia. I okazało się, że Anglik wsadził nogę między nogi rywala i sam się przewrócił, bez udziału przeciwnika. Karnego nie ma. I to była jak najbardziej prawidłowa decyzja.
    Szkoda Norwegów, bo patrząc na całokształt, zaprezentowali się z bardzo dobrej strony. To ich pierwszy Mundial od 1998 roku i to jest ich największy sukces w historii występów. 
    

    Bellingham - kolejny tytuł MVP i kolejne 2 gola dla Anglii. W sumie ma ich 6. 

Komentarze