Europa górą!

     Naszpikowana gwiazdami Brazylia uległa 1:2 Norwegii i tym samym marzenia o kolejnym mistrzowskim pucharze można odłożyć na półkę. Może za kolejne 4 lata. Albo i nie. 

    Brazylia miała swoje momenty - przede wszystkim miała rzut karny, którego nie wykorzystała. To było w 13' spotkania i kto wie, jakby się potoczył ten mecz, gdyby Bruno Guimarães trafił. Nie mniej jednak szacunek dla bramkarza Norwegów, który nie tylko obronił 11, ale też obronił kilka innych strzałów, które mogły zakończyć się golami. Norwegia nie przypadkowo wygrała swoją grupę eliminacyjną i nie przypadkowo znalazła się w 1/8. Brazylijczycy robili dużo szumu wokół siebie, mieli głównie indywidualności, a Norwegowie drużynę. Wreszcie Haaland w 79' sprawił, że część kibiców ryknęła z radości, a część ukryła głowy w dłoniach. To nie tak miało wyglądać.

    W 90' napastnik MC zdobył drugą bramkę dla swojego kraju, a już 7 na tym turnieju. Brazylia w szoku. Koszmar sprzed powrócił. Sędzia doliczył 7 minut, ale zamiast kończyć to spotkanie, to pozwolił Brazylii jeszcze chwilę pograć. I znowu się stało. Faul w polu karnym, rzut karny dla ekipy prowadzonej przez Carlo. Do piłki podszedł wiecznie kontuzjowany Neymar i trafił. To było w 100'. Kilka minut później sędzia zakończył to spotkanie i Brazylijczycy znowu muszą się tłumaczyć. A Norwegia? Oni grają dalej. Zasłużenie. 


    Meksyk przegrał z Anglią 2:3, chociaż Anglicy od 54' grali w 10. Wystarczył jednak przebłysk geniuszu Bellinghama, który zdobył dla Synów Albionu 2 bramki i znowu został wybrany MVP spotkania. Trzecią bramkę dla Anglii zdobył niezawodny Harry Kane z rzutu karnego. 

    Meksyk walczył i naprawdę próbował. Był blisko awansu, ale Bellingham jest po prostu w formie. 


Komentarze