Ale to było spotkanie! Rozpędzony Real Madrid pewnie pokonał Elche 4:1. Ktoś pewnie powie, że co tam Elche, co to za drużyna i, że nie ma się czym ekscytować, ale która drużyna przyjeżdża na Bernabeu z nastawieniem, że dostanie wp*erdol? Real w końcu był nie tylko skuteczny, ale też efektowny, a gra Los Blancos naprawdę mogła się podobać. Wprawdzie na pierwszego gola trzeba było czekać do 39', kiedy to Rüdiger pokonał bramkarza rywali, ale było warto. W 44' Fede zdobył gola w swoim stylu. W ogóle Valverde jest ostatnio w bardzo dobrej formie.
Mając na uwadze rewanż z MC w CL, Arbeloa postanowił dokonać kilku zmian. W 58' boisko opuścili Fede, Vini i Tchouaméni, a więc ci, którzy ostatnio grali wszystko i potrzebują chwili oddechu. Na boisku pojawili się Gonzalo, Arda i Yáñez. Chwilę potem boisko opuścił także Rüdiger, a zastąpił go kolejnych z wychowanków - Diego Aguado. W 64' na boisku pojawili się także Manuel Ángel (za Brahima) i Palacios (za Thiago). I, żeby nie było. Real mógł przeprowadzić 6 a nie 5 zmian, ponieważ jeden z zawodników Elche został zmieniony w związku z podejrzeniem wstrząsu mózgu, a w takim przypadku drużynie przysługuje jeszcze jedna zmian, z czego skorzystali też Królewscy. Ot, taki przepis.
W 66' wynik podwyższył Dean. Hiszpan świetnie wszedł w sezon, ale potem zaliczył obniżkę formy, na którą też wpłynęły kontuzje. Ostatnio chyba jednak jest znowu na fali wznoszącej i oby to utrzymał do końca sezonu.
W 84' Manuel Ángel strzelił samobója, ale nie dość, że gol nie podziałał mobilizująco na gości, to wkurzył Real. W 89' Arda zdobył fantastycznego gola, o którym jeszcze długo będzie się mówić. Młody Turek zobaczył, że bramkarz znajduje się daleko od swojej bramki i postanowił strzelić. Wiecie z ilu metrów? Z 72! I trafił! Co za gol! Tak oto konkurs na bramkę sezonu można już zamknąć, właśnie poznaliśmy zwycięzcę.

Komentarze
Prześlij komentarz