Ogród Saski, Warszawa

     Z dawnego kompleksu pałacowo-ogrodowego został jedynie sam Ogród Saski. Założony w latach 60. XVII wieku według planów Tylmana z Gameren, aż do początku XIX wieku zachował kształt parku francuskiego, wzorowanego na ogrodach wersalskich. Wielokrotnie przekształcany, został przekomponowany przez Jamesa Savage w latach 1816-27 w krajobrazowy park angielski. Z dawnych wieków oraz założeń niemal nie zmieniona pozostała główna aleja, wysadzana starymi kasztanowcami. Tak wzdłuż, jak i w jej pobliżu usytuowane są pochodzące z połowy XVIII wieku wykute w piaskowcu personifikacje pór roku, dziedzin nauki i sztuki, jak również mitologicznych postaci. 

    Ogród Saski został otwarty dla publiczności 27.05.1727 roku i był pierwszym w Warszawie publicznym ogrodem, ze względu na swoje położenie w centrum miasta. Ogród zajmuje około 15 ha powierzchni i ma zróżnicowaną florę ze 130 gatunkami drzew i krzewów. Na prawo od głównej alei znajduje się wykopany w 1854 roku staw, a obok niego, na wzgórzu - klasycystyczny budynek z tego samego roku. Wzniesiony został na wzór świątyni rzymskiej Tivoli przez Henryka Marconiego jako zbiornik i wieża ciśnień dla rozwijanej instalacji wodociągów miejskich. 
    Niedaleko Grobu Nieznanego Żołnierza, na osi głównej alei znajduje się duża empirowa fontanna. 

    Przed II wojną światową w ogrodzie znajdował się jeszcze Teatr Letni z 1870 roku, a od strony placu Żelaznej Bramy - Palmiarnia Miejska i Instytut Wód Mineralnych z 1847 roku. 
    Jak informują zapiski, był on ozdobiony posągiem Hipokratesa oraz alegorycznymi wyobrażeniami higieny, chemii i przyrody, wyrzeźbionymi przez Ludwika Kaufmana. Stały tu też 4 klasycystyczne popiersia sławnych warszawskich lekarzy: Franciszka Brandta, Józefa Celińskiego, Józefa Czekierskiego i Augusta Wolfa.
    Pochodzący z XVIII wieku budynek Ujeżdżalni, usytuowany w południowo-zachodniej części ogrodu, przebudowano w II połowie XIX wieku na siedzibę Giełdy. 
    Wszystkie powyższe wymienione obiekty zostały zniszczone w latach wojny. 

Komentarze